Lut 27

budzikPraca i codzienne obowiązki zwykle nie sprawiają mi większych problemów. Jak każdy mam takie dni, że brak mi weny do realizacji powierzonych zadań, ale staram się wtedy zebrać w sobie. Wziąć się w garść i robić, co do mnie należy. Najważniejsze to nie poddawać się. Dziś czekało na mnie właśnie sporo obowiązków, nie tylko w pracy, ale i w domu. Rano mieli nam przywieźć zamówione meble do salonu, a popołudniu byliśmy umówieni z firmą SteelProfil Warszawa, która dostarczała nam blachy trapezowe i płyty warstwowe. Oczywiście – o wszystlich technicznych aspektach decydowała moja mama – bo dość dobrze zna ten temat. W międzyczasie zdążyłam zrobić zakupy i ugotować szybko obiad, żeby mąż miał co zjeść, jak wróci z pracy. Niby niewiele, a jednak nim się obejrzałam, był już późny wieczór. Poczytałam jeszcze trochę ulubioną książkę, na lepszy sen. poukładałam sobie w głowie wszystkie plany na następny dzień i zadania, które muszę zrealizować i usnęłam. Rano wyrwał mnie z głębokiego snu niestety nie budzik, a głośna kosiarka pod oknem. Na szczęście uświadomiłam sobie, że jest to sobota, więc mogę trochę dłużej poleniuchować i znów spróbować usnąć. Dopóki dzieciaki nie wpadły do naszej sypialni:)

Komentowanie wyłączone.